Indywidualną miarą sukcesu dla każdego z Nas jest stopień realizacji marzeń. Ale żeby dopiąć swego, musimy wiedzieć kim chcemy się stać.Dopiero na drugim miejscu jest dookreślenie co powinniśmy zrobić. Coaching pozwala rozstrzygnąć obie te kwestie.
czwartek, 22 marca 2012
czwartek, 16 lutego 2012
Przecież każdy potrzebuje ludzi, ale chyba ważniejsze jest to że ktoś Nas potrzebuje...takie proste a takie prawdziwe...szczególnie jak człowiekowi samotnie w tej wielkiej puszczy życia. Nie można nikogo zmusić do tego żeby potrzebował kogoś potrzebować, ale można być tam gdzie ktoś rzeczywiście potrzebuje. I nie wpraszać się w miejsca, gdzie tłumione są potrzeby...
poniedziałek, 13 lutego 2012
Od porannego braku "dzień dobry" od sąsiada na schodach jak zbiegałam z 10 piętra po koktajl bananowy wieczorową porą który właśnie będę produkowała...tak minął dzień. Jest ciepło i to jest najpiękniejsze :) nawet jeśli zakupy ważą zdecydowanie za dużo to ręce bez rękawic nie odpadają od mrozu, i twarz zachowuje kolor make upowego różu a nie krwistej czerwieni...podobno szczęście nosimy w sobie i daje się to dziś poczuć, że trochę noszę w sobie nawet waga zechciała pokazać ile...
poniedziałek 13 lutego...niby zwykły dzień a jednak niezwykły...i to nie bynajmniej dlatego że jeden z celów się po 3 miesiącach zmaterializował, na pewno nie dlatego ze jutro walentynki, a może że śnieg upragniony w końcu spadnie i nas rozświetli...sama nie wiem, tak zwyczajnie chyba mi dziś dobrze, a wiem chyba dlaczego...tak dziś mam środek, tak środek cyklu...
poniedziałek 13 lutego...niby zwykły dzień a jednak niezwykły...i to nie bynajmniej dlatego że jeden z celów się po 3 miesiącach zmaterializował, na pewno nie dlatego ze jutro walentynki, a może że śnieg upragniony w końcu spadnie i nas rozświetli...sama nie wiem, tak zwyczajnie chyba mi dziś dobrze, a wiem chyba dlaczego...tak dziś mam środek, tak środek cyklu...
poniedziałek, 6 lutego 2012
czy warto się odmrażać i próbować? chodzi mi od rana taka myśl że wpływu na pogodę nie mam...na odmrażanie też nie, może solą posypać żeby trochę roztropnieć, albo innymi olejkami eterycznymi się natrzeć...mieć dystans, o matko jaki szczyt trudności...bawić się w berka...nie bo już nie te kości...narzekać że zimno zupełnie szkoda energii...planować lato to ściema rozgrzewana...zupełnie brakuje mi koncepcji, percepcji i witalności...a może po prostu cieszyć się każdym dniem i czekać na znaki intuicji i ciała...
środa, 1 lutego 2012
poniedziałek, 30 stycznia 2012
W najlepszym przypadku jutro będzie tylko -17 a nie -19 jak teraz...będę miała tylko łagodną postać grypy, tylko wymioty, bez biegunki...śniadanie będzie pysznie nijakie...rekrutacja będzie efektywna bo nikt nie dotrze bo wszyscy zachorowali lub zamarzli...tempomat się zepsuje...droga do stolicy się obrazi...a wyprzedanie na zakręcie nie będzie już takie szczęśliwe jak dziś...a teraz idę do restauracji na Herbę, bo to jedyne ciepłe na co mogę liczyć...Great fun...potem dwie aspiryny na rozgrzanie i dużo dystansu do swojego samotnego życia...
Subskrybuj:
Posty (Atom)